Zalety i wady regularności w pisaniu

Zegar

Gdy z początkiem czerwca roku 2017 rozpoczynałem pisanie tego bloga, postanowiłem sobie jedną rzecz: nowe wpisy pojawiać się będą regularnie, w każdy kolejny piątek. A nawet jeśli po jakimś czasie zmienię dzień publikacji, jedno pozostanie bez zmian – nowy wpis zawsze będzie się ukazywał raz w tygodniu.

Jakie są plusy i minusy takiego postanowienia? I dlaczego pozytywne strony znacznie przewyższają te negatywne? 🙂 O tym poniżej.

Dlaczego regularnie raz w tygodniu

Zanim przejdę do oceny, najpierw krótko o podłożu decyzji.

Jeżeli tworzysz coś regularnie, to:

  1. pokazujesz się jako solidna firma – cotygodniowe, dopracowane wpisy na konkretne tematy świadczą o profesjonalizmie, pilności, sumienności i o tym, że rzeczywiście masz coś ważnego do powiedzenia;
  2. przyzwyczajasz do siebie czytelników i sprawiasz, że zaczynają czekać – wiedzą, że zawsze dostarczysz im nowych treści w określony dzień. A ludzie lubią powtarzalność, bo czują się z tym bezpiecznie.
Już jest!
O, nowy artykuł już na blogu! Trzeba przeczytać, co tam Zdzienicki nagryzmolił 😀

I właśnie dlatego publikuję raz w tygodniu…

Wady, minusy, plusy ujemne

… chociaż życie ze świadomością tak częstego deadlinu nie jest łatwe 😀 Czas pędzi z niesamowitą prędkością, więc ani się obejrzę po publikacji artykułu, a już do czeluści internetu trzeba wypuszczać kolejny. Gdy dopada brak weny, jest to trudne i stresujące. Na szczęście pomaga w tym pisanie na zapas (chociaż life is brutal i nie zawsze się to udaje).

Czas płonie, znaczy pędzi
Czas płonie, znaczy pędzi…

(I jest to też odpowiedź na pytanie „dlaczego nie częściej, niż raz w tygodniu?”. Po prostu nie dałbym rady, bo przecież pisanie to nie jedyna rzecz, którą mam w życiu do robienia. Tym bardziej, że w głowie ciągle rodzą się kolejne pomysły i na pewno realizację jednego z nich chcę w najbliższym czasie rozpocząć już na poważnie).

Zalety, plusy, plusy dodatnie

Pisząc regularnie:

  • uczę się odpowiedzialności i sumienności,
  • przymuszam do przyswajania pozytywnych, rozwijających treści,
  • wymuszam na sobie życie zgodne z tym, o czym piszę.

Po kolei:

Jestem odpowiedzialny za mojego bloga. Jeżeli chcę, aby był on profesjonalny, dbam o regularne wpisy. I jak na razie rzeczywiście ukazują się one każdego tygodnia i – zdaniem moim i żony 😉 – są też całkiem nieźle dopracowane 😀 Dzieje się tak, chociaż czasami rzeczywiście pojawiają się problemy z napływaniem do głowy kolejnych pomysłów dotyczących rozwijania i ubierania w słowa myśli związanych z rozwojem i motywacją. Ale co obowiązek, to obowiązek 😉

Aby pojawiły się w głowie myśli nadające się do „przelania na papier” na łamach tego bloga, najpierw trzeba coś do głowy wprowadzić. Chociaż więc czasami dopada zniechęcenie albo zwykłe lenistwo, zawsze wygrywa myśl, że trzeba nakarmić się pozytywnymi treściami: przeczytać rozdział z „mądrej książki”, wysłuchać motywacyjnego podcastu, zapoznać się z artykułem kogoś także siedzącego w tej tematyce, pogadać z kimś konkretnym. Chroni to też przed pogrążaniem się w pierdołach (które nic nie wnoszą do życia) i zbyt długim graniem na komputerze 😀

Książki
Hmm, co by tu dzisiaj poczytać?

Teoria to jedno, praktyka to coś zupełnie innego? Nie, na dłuższą metę takie coś nie przechodzi. Jeżeli więc piszę na jakiś temat, to albo podaję to z własnego doświadczenia i praktyki, albo sam takie coś chcę u siebie wprowadzić i nad tym pracuję. W przeciwnym wypadku wygląda to jak osoba wpieprzająca właśnie dziesiątego hot-doga i zachęcająca przy tym innych do zdrowego odżywiania. Co najmniej absurdalnie, a ja absurdalnym być nie chcę 😀

Summa summarum

Choćby więc ziemia się rozstępowała, morza i oceany bulgotały, a z nieba leciał grom za gromem, ja wiem, że raz w tygodniu artykuł być musi 😀 Zbyt wiele płynie z tego korzyści, bym miał to odpuścić.

Bartosz F. Zdzienicki

6 uwag do wpisu “Zalety i wady regularności w pisaniu

  1. Super, że Ci się udaje. Zainspirował mnie Twój wpis do przemyślenia mojej własnej strategii na temat blogowania. Dzięki!

  2. Ja piszę regularnie, ale regularne publikacje to już trochę inna bajka 😀 Niemniej od kilku miesięcy udaje mi się wrzucić jeden wpis tygodniowo – zapowiedziałam to na blogu, no i wpis we wtorek po prostu musi być 🙂

        1. O widzisz, takie buty 😀 Pytam, bo sam szukam (szukałem?) „złotego” dnia na publikację tekstów – dnia, w którym jest największe prawdopodobieństwo, że ktoś kliknie w link i przeczyta artykuł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *