Suchanino inspiruje, czyli moje miejsce na ziemi

Widok z bloku

Uwielbiam to uczucie, gdy po dniu zazwyczaj spędzonym w pracy i późniejszej prawie 500-kilometrowej podróży samochodem w charakterze kierowcy docieram w to jedno miejsce i przez okno lub stojąc na balkonie wieżowca na gdańskim Suchaninie patrzę na światła samochodów i ulicznych latarni rozświetlających biegnącą kilka kilometrów dalej ulicę Łostowicką…

To cudowne uczucie, potęgowane dodatkowo myślą, że kilka nadchodzących dni spędzę w Gdańsku – mieście, które śmiało mógłbym uczynić moim nowym domem. Spakowałbym do samochodu moją Martę, syjamskiego kota Tokiego oraz jeże spod bloku i moglibyśmy przenieść się do Gdańska na stałe jeszcze dziś.

Co sprawia, że darzę Suchanino takim uwielbieniem? 🙂 I dlaczego to ważne, by każdy z nas miał „swoje miejsce na ziemi”?

Pokrótce o Suchaninie

Suchanino to część Gdańska, jego mieszkaniowa i administracyjna dzielnica, leżąca na zachód od Śródmieścia, ale też centralnie pod względem geograficznym. Większość jej zabudowy stanowią bloki i wieżowce powstałe w latach ’70 XX wieku. Pozostałą część tworzą m.in. domki jednorodzinne.

To także miejsce o niezwykle bogatej przeszłości. Pierwsze wzmianki o wsi Zochanino alias Zochanike pochodzą bowiem z roku 1344. (Jeśli chcesz poznać dodatkowe szczegóły, sprawdź link w sekcji „Dowiedz się więcej” znajdującej się na końcu artykułu).

Suchanino, meine Liebe

Na moje uwielbienie do Suchanina składa się kilka czynników.

Pierwszym z nich jest spokój – wartość, która ma dla mnie szczególne znaczenie. Nie jest istotna pora dnia – dla mnie Suchanino zawsze jest spokojne 😀 Gdy tam przyjeżdżam – w późnych godzinach wieczornych lub nawet wczesnych nocnych, jak można to wywnioskować z pierwszego akapitu tego artykułu 😉 – za oknem jest już ciemno i leniwie: miasto powoli układa się do snu kołysane szumem fal. Widać tylko rozświetlające mrok światła samochodów i latarni na ulicy Łostowickiej… Gdy wstaję do kolejnego dnia… Gdy wracam po południu lub wieczorem z eskapady po Gdańsku… Zawsze kojący spokój 😀

Spokojnie
Cicho i spokojnie. Hmm… I like it 😀

Drugim czynnikiem jest to, że właśnie na Suchaninie otrzymałem namiastkę mojego wymarzonego sposobu na życie. Działo się to w roku 2015, kiedy podjąłem się dodatkowej pracy w charakterze copywritera. Wstawałem około godziny 5-tej, wychodziłem na spory, ukwiecony balkon, z laptopem mościłem się w fotelu i wciągając do nosa rześkie powietrze klepałem kolejne artykuły. Potem śniadanie i wyjście z domu, by resztę dnia spędzić gdzieś na mieście lub na plaży, wsysając dobre jedzonko, popijając rewelacyjną kawę i szukając inspiracji.

Czas na trzeci czynnik. Suchanino – przy każdej mojej wizycie w Gdańsku – stanowi bazę wypadową do wielu cudownych miejsc miasta. To stamtąd idę pieszo ulicą Kartuską, a potem Nowymi Ogrodami i Huciskiem, żeby dostać się na Starówkę. To stamtąd jadę autobusem, tramwajem albo samochodem, gdy nie chce mi się godzinę iść na Starówkę właśnie, albo gdy chcę dostać się do Jelitkowa lub Brzeźna na plażę (pieszo z Suchanina jest tam już dość daleko. Chociaż ile kroków bym zrobił… 😀 ).

A co najchętniej i najczęściej odwiedzam w Gdańsku? Każde z tych miejsc zasługuje na osobny artykuł, więc tutaj wymienię tylko pokrótce:

  • Kawiarnia Filmowa „W Starym Kadrze” (Grobla I 3/4)
    Zawsze zamawiam tam to samo: ciasto miodowe i kawę po wietnamsku. Pierwsze bajka i drugie bajka 😀 No i można tam obejrzeć film.
  • Mandu (Elżbietańska 4/8 w Śródmieściu i Kaprów 19D w Oliwie)
    Pół godziny czekania na stolik i pół godziny czekania na zamówienie. Bo takie tłumy chcą tam jeść pierogi 😀 Ale naprawdę warto poświęcić trochę czasu, bo robione na miejscu pierogi są po prostu genialne 🙂
  • Winiarnia Pietraszek (Świętego Ducha 57)
    Mały, przytulny, urokliwy lokal z kilkoma stolikami i dużym wyborem trunków z różnych stron świata. A gdy wieczór już chłodniejszy, spróbuj grzanego wina 😉
  • Browar Lubrow (Karmelicka 1)
    W zależności od pory roku i zapasów większy lub mniejszy (chociaż cały czas spory 😉 ) wybór własnych, warzonych na miejscu piw. Jeśli nie wiesz, na jakie się zdecydować, polecam degustacyjną deskę z pięcioma piwami 🙂
  • Surf Burger (Garncarska 30)
    Hamburgery, które na głowę biją wszystkie inne, jakie do tej pory w życiu jadłem 😀 Włączając w to nawet te z katowickiego Mad Micka.
  • Ulica Mariacka
    Niezwykle urokliwa, niedługa, wąska uliczka uznawana za najpiękniejszą w Polsce. Wyłączona z ruchu samochodowego, z licznymi straganami i sklepikami oraz cudowną zabudową. Gdy już tam się znajdziesz, koniecznie zajrzyj do Galerii autorskiej „Nairi” pod numerem 34.
  • Osiedlowy sklep sieci Krówka
    Musiałem dodać go do mojej listy: nie ma to bowiem jak zakupy w Krówce 😀
  • Gofry przy Molo w Brzeźnie
    Najlepsze gofry, jakie w życiu jadłem ja, moja Marta, wszyscy znajomi, z którymi byliśmy w Gdańsku, a także mnóstwo innych ludzi, których nie znam 😀 Podobnie jak w przypadku pierogów i hamburgerów, tutaj też trzeba troszkę poczekać. Ale jest naprawdę warto 🙂

Twoje własne miejsce na ziemi

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Bo ciągła, codzienna gonitwa w świecie, który jeszcze cały czas nabiera rozpędu, jest niezwykle męcząca. Potrzebne jest więc rozwiązanie, które umożliwia chwilowe oderwanie się i nabranie nowych sił, by dalej móc z werwą iść przed siebie. KAŻDY BEZ WYJĄTKU powinien więc mieć swoje własne miejsce na ziemi. Miejsce, do którego niezwykle chętnie wraca. W którym może się na chwilę po prostu zatrzymać. W którym czuje się wyjątkowo i cudownie. Które go odpręża, dodaje energii i motywuje. W którym może szczerze sobie powiedzieć: „Tak, uwielbiam tu być!”.

Bartosz F. Zdzienicki

___

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ:

2 uwagi do wpisu “Suchanino inspiruje, czyli moje miejsce na ziemi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *