Od poniedziałku, czyli jak nie marnować czasu

Zacznę od poniedziałku

„Od poniedziałku” – oto dwa najbardziej zabójcze słowa. Zabójcze dla planowania, realizowania i osiągania celów.

Ileż to już razy padały w życiu słowa – z ust swoich lub cudzych – że zacznę / ktoś zacznie coś robić od poniedziałku: biegać, pisać bloga, odchudzać się, malować, dbać o samochód, przykładać się do wykonywanej pracy, przestać przeklinać, rzucić palenie, wcześniej wstawać, jeść o regularnych porach itp. itd. etc. i co tam jeszcze jest.

A potem przychodzi ten poniedziałek, po nim wtorek, po niej środa, a potem na czwartku wszystko się już przeważa i tydzień leci z górki. Zaczyna się kolejny poniedziałek, po nim kolejny wtorek… I można długo tak wymieniać 😀

Dlaczego tak lubimy poniedziałki

OK, podobno w odniesieniu do poniedziałku większość ludzi użyłaby raczej słowa „hate”, niż „like” lub „love” („I hate mondays”, jak wręcz mawiają niektórzy co bardziej zorientowani w języku angielskim). Ale jakoś większość z tej większości i większość z pozostałej mniejszości zwykle to właśnie ten dzień wybiera jako początek realizacji swoich zadań i celów.

Dlaczego tak się dzieje? Powód jest prosty. Poniedziałek to pierwszy dzień tygodnia. Nowego tygodnia. Tak samo jak styczeń i nowy rok wyznaczamy jako początek wprowadzania w życie naszych nowych większych celów (pięknie nazywanych postanowieniami noworocznymi).

Postanowienia noworoczne
Nowy Rok – festiwal szumnych zapowiedzi tego, czego nie zrobimy 😀

Raczej mało kto mówi, że zacznie wprowadzać jakiś nowy nawyk albo realizować swoje plany od 8 stycznia, 19 lutego, 12 września, 23 grudnia albo wtorku, czwartku, soboty. Dlaczego? Bo takie daty / dni nie są „okrągłe”. Pierwszy dzień roku, pierwszy dzień tygodnia, pierwszy dzień miesiąca – to naturalnie kojarzy się z początkiem, startem czegoś nowego.

I jak się to wszystko kończy? Znamy to z doświadczenia: często albo w taki dzień nie zaczynamy, albo po krótkim czasie dajemy sobie spokój. Mija kolejny dzień, tydzień, miesiąc, rok, a my dalej nie zaczęliśmy biegać, dalej śpimy do oporu, dalej palimy, dalej zamykamy licznik, gdy wchodzimy na wagę…

Jak nie marnować czasu

Oto złożona  z kilku punktów lista, której odhaczenie pomoże ci nie marnować czasu odkładaniem rozpoczęcia realizacji celów / zadań na – już przysłowiowe – „od poniedziałku”:

  1. Wyznacz nieodległy termin rozpoczęcia.
    Wyobraź sobie, że jest „dopiero” październik. A ty chcesz zacząć pisać bloga / biegać / odchudzać się / oglądać mniej telewizji / więcej czytać / … Nie czekaj do nowego roku. Postanów sobie, że zaczniesz np. w ciągu dwóch tygodni. Nie czekaj. Na wprowadzenie nawyku potrzeba – wg różnych szkół – zwykle od 21 do 30 dni. Zacznij ten nowy rok z już wyrobioną nową umiejętnością, a nie jako świeżak-freshman 😉
  2. Usuń przeszkody / przygotuj grunt.
    Istnieją dwa powody, dla których jeszcze czegoś nie robisz: albo jest to dla ciebie zupełnie nowa rzecz, albo na drodze do realizacji stoją jakieś przeszkody. Jak możesz je usunąć? Najłatwiej wyjaśnić na przykładzie: jeżeli chcesz rozpocząć pisanie bloga, a nigdy wcześniej tego nie robiłeś, zwróć się o pomoc do kogoś, kto już to robi (u góry strony jest menu, a w nim sekcja „Kontakt”. Zapraszam 😀 ). „Cześć, jestem Grześ i chciałbym prowadzić bloga. Nigdy wcześniej tego nie robiłem i nie wiem, z czym to się je. Widzę, że ty prowadzisz swoją stronę już od dwóch lat i świetnie sobie radzisz. Regularne wpisy, dobre recenzje. Jestem pod wrażeniem. Czy nie zechciałbyś udzielić mi kilku wskazówek? Pozdrawiam”. A może chciałbyś biegać? Wielu profesjonalnych biegaczy napisało książki na ten temat. Zapoznaj się z nimi, garściami czerp z ich doświadczenia. Skorzystaj z ich wskazówek i uniknij powielania ich błędów. Albo zagadaj do kogoś, kto akurat biegnie po chodniku obok ciebie (pisząc „kogoś” mam na myśli osobę w dresie lub innym stroju sportowym, a nie biznesmena w garniturze i z toną papierów pod pachą biegnącego na spotkanie z klientem 😉 ). Może ten ktoś udzieli ci kilku rad, a może zaproponuje wspólne bieganie. Spróbuj. It’s so easy.

    Rozmowa
    Wystarczy zagadać. Serio
  3. Zdefiniuj pierwszy krok.
    Czy już wiesz, co jest pierwszym krokiem, jaki musisz wykonać na drodze do swojego sukcesu? Chcesz pisać książkę? Twoim „step one” może być przeczytanie poradnika, jak pisać. Polecam tutaj autobiografię „Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika” Stephena Kinga. A może masz już pewną wiedzę w tym temacie, więc zacznij od kupienia zapasu papieru i dobrych długopisów. Chcesz dbać o samochód? Na pierwszy krok świetnie nadaje się takie coś: pojedź do sklepu tuningowego i kup preparat np. do czyszczenia plastików. Albo kup jakąś pierdołę, chociażby kolorowe nakrętki na wentylki. Ja kupiłem niebieskie 😀 I pamiętaj: podróż dookoła świata, ultramaraton, wspinaczkę na Mount Everest – każdą z tych i jakichkolwiek innych rzeczy trzeba zacząć od drobnego, pierwszego kroku.
  4. Ustal konkretną datę.
    Ustalony przez siebie pierwszy krok wpisz do kalendarza pod konkretną datą i dla pewności zakreśl ją mazakiem. Albo ustaw w telefonie przypomnienie. Na konkretny dzień i godzinę. I dla pewności od razu ustaw alarm. Niech twoją datą będzie 5 maja, 18 grudnia, 14 sierpnia, 1 września, jutro, … – konkretna, rzeczywista data w nieodległej przyszłości (patrz punkt 1.).
  5. Powiedz o tym innym.
    Diament jest niczym innym, jak węglem, na który przez odpowiednią ilość czasu działała wysoka temperatura i wysokie ciśnienie (mniej więcej. Może ktoś wyjaśni to lepiej 😉 ). Jeśli więc i ty chcesz efektów, wywrzyj na siebie pozytywną presję. Powiedz znajomym albo rodzinie, że na dokładnie taki a taki dzień zaplanowałeś rozpoczęcie konkretnie takiej a takiej rzeczy. Jeśli znajomym / rodzinie zależy na tobie i na tym, żeby ci się udało, będą cię dodatkowo motywować. Jeśli prezentują postawę typową dla większości, mogą stwierdzić, że „przecież i tak nic z tego nie będzie”.  To nie powinno cię zniechęcać, ale tym bardziej zmotywować, żeby zasadzić kopa w ich leniwe tyłki 😀 A sposobów na oznajmienie światu swoich planów jest wiele: powiedz o nich na spotkaniu rodzinnym / towarzyskim, napisz na Facebooku / blogu, wrzuć stosownego posta na Instagrama, wykup billboard w centrum miasta, … 😉 Co cię czeka, jeśli nie zaczniesz? Wstyd. A tego chyba każdy z nas chciałby uniknąć 🙂
  6. Dzień przed – nastaw się i przygotuj fizycznie.
    Połóż na biurku kartki i długopisy (pisanie książki). Naszykuj na krześle strój sportowy (bieganie / ćwiczenia). Spuść fajki / cukierki w sedesie (rzucanie palenia / zdrowe odżywianie). Głośno sobie powiedz: „Jutro jest mój wielki dzień. Jutro zaczynam. Naprawdę tego chcę i to osiągnę”.
  7. Zacznij.
    Pierwszy krok masz już zdefiniowany (punkt 3.), więc po prostu zacznij.
  8. Trwaj w postanowieniu, nie załamuj się niepowodzeniami.
    Dzień po dniu, krok po kroku dąż do swojego celu / trwaj w swoim postanowieniu lub nawyku. Nie łam się niepowodzeniami. Biegacze się przewracają, alpiniści odmrażają sobie nosy i uszy, pisarze łamią długopisy i zalewają rękopisy kawą, zapaleni miłośnicy tuningu niszczą lakier na swoich czterokołowych cudeńkach, tytoniowi abstynenci upalają się do nieprzytomności, … Tylko pamiętaj, by to prawo do posiadania gorszego dnia nie stało się twoim nowym zwyczajem. Jeżeli tak się stanie, wróć do punktu pierwszego lub porządnie się zastanów, czy to, do czego dążysz, naprawdę jest twoim celem.

Ostatnie przypomnienie

Pamiętaj: odponiedziałkuizm jest twoim wrogiem. Szkoda na niego czasu i sił. Zacznij konkretnie już teraz.

Bartosz F. Zdzienicki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *