Jak wygląda twoja przednia szyba

Przednia szyba

Mroźny, zimowy czwartek, godzina 7:00. Wrzuciłeś kanapki do torby, ubrałeś buty i grubą kurtkę, zamknąłeś za sobą drzwi. Idziesz na parking, bo do pracy chcesz jechać samochodem.

Z lekkim załamaniem patrzysz: przez calutką noc padał śnieg, więc każdy skrawek auta, także jego przednia szyba, pokryty jest całkiem sporą warstwą białego puchu. No cóż, tak przecież nie pojedziesz. Wyciągasz z bagażnika szczotkę i omiatasz samochód ze śniegu. Zeskrobujesz też warstwę lodu i ostrożnie usuwasz go z wycieraczek Wsiadasz do środka. Ale jest coś jeszcze: szyba jest zaszroniona także od wewnątrz. Nie masz już zbyt wiele czasu, a nie chcesz przecież spóźnić się do pracy. Ustawiasz nadmuch na „full” i kierujesz go na szyby. „Zaraz odtaje”, myślisz sobie. Nachylasz się nisko nad kierownicą i przez mały kawałek czystej szyby obserwujesz drogę.

Czy jest to mądre? Ani trochę: to nic, że odśnieżyłeś i oskrobałeś z lodu – samochód dalej jest niezdatny do jazdy i poruszanie się nim stanowi poważne zagrożenie dla ciebie i innych. Co więc powinieneś zrobić, jeśli zależy ci na bezpieczeństwie swoim i drugich? Zadbasz także o to, by i od wewnątrz dobrze oczyścić szybę. Wieczorem sprawdzisz prognozę pogody. Wiedząc już, że może padać śnieg, nastawisz budzik 10 minut wcześniej. Będziesz miał więc dodatkową chwilę, by nie tylko z grubsza ogarnąć samochód, ale też zapewnić sobie dobrą widoczność. Co więcej, już jesienią zadbasz o to, by w dostępnym miejscu znalazły się szczotka i skrobaczka, wycieraczki były sprawne, a w zbiorniczku znajdował się płyn do spryskiwaczy, który nie zamarznie przy -1°C. Sprawdzisz stan akumulatora i wymienisz opony. Sprawdzisz też, jak jeżdżą autobusy i tramwaje – na wypadek, gdyby samochód nagle odmówił posłuszeństwa.

Lusterko zimą
Z tego lusterka wiele pożytku nie będzie…

Skrobanie szyby a osiąganie celów

(Po tym niezwykle długim wprowadzeniu, którego nijak nie potrafiłem skrócić bez utraty ważnych myśli, wreszcie przechodzę do sedna sprawy 😀 )

Skoro zadajesz sobie tyle trudu, by przygotować auto do bezpiecznej jazdy, to dlaczego nie miałbyś tak też robić w innych dziedzinach życia? Szczerze odpowiedz sobie na kilka pytań:

  • Czy jestem przygotowany na zimy – problemy – jakie co rusz generuje otaczająca rzeczywistość?
  • Czy wiem, jakie mam cele – gdzie chcę dojechać?
  • Czy wiem, jak je osiągnąć?
  • Jakie kroki już podjąłem – jak się przygotowałem?
  • Czy używam odpowiednich narzędzi przystosowanych do danych warunków?
  • Czy mam plan awaryjny na wypadek niepowodzenia?
  • Czy otaczam się ludźmi, którzy zachęcają mnie do dobrych, rozwijających rzeczy? Czy może są to osoby, które mają to gdzieś i nakłaniają mnie do „jazdy z brudną, zaszronioną szybą”?

To teraz po kolei razem rozważmy te pytania i zobaczmy, co trzeba zrobić:

Bądź realistą i miej świadomość istnienia problemów. Nie licz na to, że życie zawsze będzie różowe i beztroskie. Tak to jakoś z nim już jest, że coś się psuje w najmniej oczekiwanym momencie: albo gdy osiągasz sukces i myślisz, że do końca życia już zawsze będą tylko same niedziele i słoneczko nigdy nie przestanie świecić, albo gdy jesteś blisko dna i nie masz już siły na radzenie sobie z kolejnymi problemami. Ale też nie martw się na zapas, bo z każdej sytuacji jest jakieś wyjście.

Cel, do którego zmierzasz, musi być wyraźnie zdefiniowany i widoczny. W przeciwnym razie w którymś momencie trafi cię szlag i dasz sobie ze wszystkim spokój. No bo po co się wysilać, jeśli nie przyświeca ci w tym żadna idea? Przecież nikt nie idzie na siłownię dla samego pójścia. Każdy ma w tym jakiś cel: zbudowanie mięśni, poprawę kondycji, spotkanie się z kumplami, zaimponowanie komuś.

Musisz znać drogę – sposób prowadzący do celu – i nią podążać. Mieszkasz na przykład w Opolu. Chcesz jechać samochodem na wakacje do Rijeki na Chorwacji. Co robisz? Wsiadasz do auta i ruszasz przed siebie? Nie, bo jadąc tak na ślepo swoją podróż możesz skończyć gdzieś koło Lwowa. Raczej sprawdzasz na mapie dokładną trasę. Albo włączasz GPS. Albo zabierasz kogoś, kto zna drogę. Tak samo jest z celami życiowymi. Jeśli chcesz zbudować kondycję, to musisz wiedzieć, że potrzebne są do tego m.in. ćwiczenia i odpowiednia dieta. Jeśli chcesz zostać pisarzem, to musisz mieć świadomość, że powinieneś pisać i czytać codziennie, by cały czas doskonalić swój warsztat.

Mapa
A to tędy sobie pojadę…
Ale sama świadomość to jedno. Postępowanie zgodnie z nią to drugie. Wyobraź sobie na przykład maratończyka. Co jest jego celem? Zwycięstwo albo po prostu dotarcie do mety. By tego dokonać, musi biec, uzupełniać płyny, koncentrować się na celu i walce ze swoimi słabościami. Czy wiedza o tym mu wystarczy? Nie, musi dokładnie to zrobić.

Nie powielaj wysiłków, które już podjąłeś. Najlepiej to wyjaśnić oczywiście na przykładzie. Jeśli chcesz poprawić swoją znajomość języka obcego, to najpierw oceń, ile już wiesz. Może nie musisz zaczynać od nauki odmiany czasownika „to be”… 😉

Korzystaj z odpowiednich narzędzi. Odśnieżanie samochodu siekierą jest tak samo genialnym pomysłem jak ścinanie drzewa szczotką. Chcesz zostać profesjonalnym fotografem? Zainwestuj w aparat. Chcesz biegać? Przygotuj sobie luźne ubrania i wygodne buty. Chcesz pisać książki? Zadbaj o zapas materiałów do pisania lub komputer, który nie będzie ci się co rusz zawieszał 🙂 I pilnuj, by narzędzia te mieć zawsze pod ręką. Bo nie ma chyba nic bardziej wkurzającego, niż nerwowe poszukiwanie przez pół godziny i ciągłe powtarzanie „no przecież gdzieś to ostatnio tu odkładałem”…

Przygotuj sobie plan B. I pamiętaj, że jeśli i on nie wyjdzie, to alfabet ma jeszcze sporo liter 😀 Gdy alpiniści wchodzą na szczyt, to gdy w jednym miejscu nie uda im się wbić haka (czy jak się to tam nazywa 😉 ), to próbują w drugim, a nie schodzą załamani na dół. Jak już o tym było nieco wyżej, życie przynosi wiele niespodzianek, więc warto już wcześniej przygotować się na ich wystąpienie.

Dobierz sobie odpowiednich ludzi. Odrzuć tych, którzy mają na ciebie zły wpływ, a otocz się tymi, którzy zachęcą cię do dobrego i rozwiną. Nie daj sobie wmówić, że musisz otaczać się pewnymi ludźmi (chodzi tu zwłaszcza o rodzinę). Jeśli ktoś nie pasuje do twojego życia, to go po prostu odsuń na boczny tor. Nie jesteś niewolnikiem, który musi być w określonym miejscu z ludźmi, którzy mu nie podchodzą. (Ten trochę drażliwy temat świetnie wyjaśnił na swoim blogu Alex W. Barszczewski w artykule Osoba bliska czy blisko spokrewniona?).

Komu w drogę…

Oczywiście czynników ułatwiających osiągnięcie celu jest zdecydowanie więcej, a o tych wymienionych powyżej spokojnie mogłyby powstać osobne artykuły. Ale żeby nie zaciemniać sprawy i nie zarzucać od razu toną informacji, zajmę się tym w przyszłości 😉

Bartosz F. Zdzienicki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *